Najpierw bezzębny słodki uśmiech na widok którego wszyscy
się rozpływali, później wielkie wyczekiwanie na pierwszy ząbek…. a ile było radości jak już się „coś” zaczęło
pojawiać… oj w tedy jeszcze nie wiedziałam z czym to całe ząbkowanie się wiąże….
Niestety
nie każde dziecko, a w zasadnie chyba rzadko które przechodzi ten okres
bezboleśnie. Fakt jedne znoszą to lepiej, inne gorzej, a z nimi rodzice którzy
dwoją się i troją żeby jakoś ulżyć swoim maluszkom.
Szczerze mówiąc ja już mam dość tego ząbkowania…. w zasadzie
to ja i tak nie mam na co narzekać bo Jula dzielnie to znosi, ale strasznie mi
jej szkoda bo wiem, że ją bardzo boli. Jeszcze nie ma 14 miesięcy, a już dwie
czwórki wyszły, kolejne dwie się wyżynają, nie mówiąc o dwójkach i trójce, która
również postanowiła się na świecie pojawić…trochę za dużo jak naraz dla takiego malucha....
W dzień Julcia pokazuje rączką opuchnięty policzek a jak ją
zapytam czy posmarować maścią znieczulającą to aż piszczy z radości, w nocy nie może spać, budzi się z
płaczem, wierci, kręci…. widać, że ją to męczy strasznie. Co więcej straciła
apetyt, a o myciu zębów można zapomnieć…. nawet nie da sobie włożyć szczoteczki
do buzi. Ile to jeszcze potrwa?
Pozostaje mieć nadzieje, że ząbki w miarę szybko wyjdą i
będziemy się później cieszyć pięknym białym uśmiechem:)
A jak Wy radziłyście sobie z ząbkowaniem u waszych maluchów?
Też mnie zawsze zaskakiwało, jak bardzo ząbkowanie potrafi dać w kość mimo że „to tylko zęby”. U mnie w otoczeniu dzieciaki często miały podobnie: gorszy sen, marudzenie i brak apetytu. Tu czytałem o tym, jak różnie to potrafi wyglądać: http://julkiimy.blogspot.com/2015/04/zabkowanie.html
OdpowiedzUsuń